Karmy w UE — co naprawdę wolno wrzucić do miski
Spis treści UkryjPokaż
Etykieta karmy dla kota rzadko kłamie. Znacznie częściej mówi prawdę w sposób, który nic nie mówi — i jest to całkowicie zgodne z prawem. Poniżej: co wolno, czego nie wolno i gdzie w tym wszystkim są miejsca, w których kupujący sam siebie wprowadza w błąd.
Zaznaczmy od razu: to nie jest tekst o tym, że producenci oszukują. To tekst o tym, jak czytać etykietę, żeby wiedzieć, co się kupuje.
Karmy w UE – na czym opiera się prawo paszowe
Ramy wyznacza kilka aktów prawnych:
Rozporządzenie (WE) 1069/2009 — produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego, podział na kategorie 1, 2 i 3.
Rozporządzenie (UE) 142/2011 — przepisy wykonawcze do powyższego.
Rozporządzenie (WE) 767/2009 — wprowadzanie do obrotu i etykietowanie pasz.
Rozporządzenie (UE) 68/2013 — Katalog materiałów paszowych.
Dyrektywa 2002/32/WE — substancje niepożądane i ich limity.
Rozporządzenie (WE) 1831/2003 — dodatki paszowe.
Kategoria 3 — z czego wolno produkować karmę
Do produkcji karm trafiają materiały kategorii 3, czyli pochodzące od zwierząt uznanych za zdatne do spożycia przez ludzi, ale z różnych powodów do tego spożycia nieprzeznaczonych. Należą do nich między innymi:
przycięcia poubojowe, tłuszcze topione, krew i jej frakcje (hemoglobina, osocze), skóry niegarbowane,
przetworzone białko zwierzęce (PAP) — mączki po obróbce i sterylizacji, na przykład mączka rybna, mączka z krwi czy hydrolizat keratyny z piór,
produkty uboczne z ryb, jaja i skorupki, mleko i przetwory mleczne z legalnego łańcucha,
mięso oddzielone mechanicznie — legalny surowiec, także w produkcji żywności dla ludzi,
była żywność (former foodstuffs) — produkty wycofane z obrotu detalicznego z przyczyn logistycznych lub opakowaniowych. Nie są to odpady kuchenne, których stosowanie jest zabronione,
materiały roślinne: otręby, wysłodki, koncentraty białka grochu lub soi.
Warto to zrozumieć bez emocji: „kategoria 3″ nie oznacza „odpadów”, tylko surowiec o określonym statusie prawnym, który przeszedł wymaganą obróbkę. Oznacza natomiast, że pod tym samym określeniem na etykiecie mieszczą się rzeczy bardzo różnej jakości — od mięśni po hydrolizat z piór.
Czego nie wolno
Materiały kategorii 1 i 2: materiał szczególnego ryzyka związany z TSE, padlina, treść przewodu pokarmowego, zwierzęta domowe i zwierzęta z ogrodów zoologicznych, a także wszelkie mieszaniny zawierające te materiały.
Materiały wymienione w załączniku III do rozporządzenia 767/2009: między innymi skóry garbowane, osady ściekowe, odpady komunalne i opakowania.
Etykieta — co wolno napisać ogólnie
Tu zaczyna się część praktyczna.
Kategorie zamiast nazw. Producent może zadeklarować „mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego” albo „oleje i tłuszcze” zamiast wymieniać konkretne surowce. To legalne i pozwala elastycznie zmieniać skład między partiami.
Procent tylko przy wyróżnieniu. Zawartość konkretnego składnika musi być podana wtedy, gdy producent go wyróżnia — słowem, zdjęciem lub w nazwie odmiany.
Aromaty. Zwykle występują jako jedna pozycja bez szczegółów składu.
Substancje pomocnicze w przetwórstwie często nie podlegają obowiązkowi deklaracji.
Progi procentowe — 4, 14 i 26
To jest najbardziej użyteczna wiedza z całego tekstu, bo pozwala odczytać front opakowania w kilka sekund. Zgodnie z branżowym kodeksem etykietowania:
„o smaku X” — poniżej 4% składnika X. W praktyce może to być sam aromat.
„z X” — co najmniej 4% X.
„bogata w X”, „z dodatkiem X” — co najmniej 14% X.
X w nazwie odmiany, na przykład „danie z kurczakiem” — co najmniej 26% X.
Przy kilku wymienionych składnikach próg dotyczy każdego z nich osobno.
Osobna pułapka to przeliczanie po uwodnieniu: przy niektórych suszonych surowcach dopuszcza się podanie zawartości w przeliczeniu na produkt uwodniony, co podnosi liczbę na etykiecie.
Jak powstaje „89% mięsa” w puszce
Najczęstsze nieporozumienie w całej kategorii.
Zapis „mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego — 89%” to kategoria, nie gatunek. Obejmuje mięśnie, podroby, tłuszcze, żelatynę, bulion i inne pochodne zwierzęce. Nie znaczy „89% kurczaka”.
Jeżeli na froncie widnieje wyłącznie „z kurczakiem”, kurczaka wystarczy 4%. „Bogata w kurczaka” podnosi ten próg do 14%. Pozostała część owych 89% może pochodzić z innych źródeł zwierzęcych — i będzie to całkowicie zgodne z prawem.
Dlatego liczba 89 sama w sobie nie mówi o jakości niemal nic. Mówi o niej dopiero zestawienie: jaki gatunek jest wyróżniony, jaki ma zadeklarowany procent i czy skład podano nazwami, czy kategoriami.
„Białko surowe” to nie to samo co mięso
Wartość „białko surowe” w analizie składników pochodzi z oznaczenia zawartości azotu metodą Kjeldahla, przeliczonej na białko. Jest to więc miara ilości, nie jakości.
Tę liczbę można podnieść zarówno mięsem, jak i przetworzonym białkiem zwierzęcym czy koncentratem białka roślinnego. O wartości odżywczej decydują skład aminokwasowy i strawność, a tych na etykiecie nie ma.
Uwaga o zawartości wody
Więcej wody to niższa gęstość energetyczna w przeliczeniu na sto gramów produktu. Porównywanie karm po samym procencie białka bez uwzględnienia wilgotności prowadzi do wniosków bez sensu — karma mokra zawsze wypadnie gorzej od suchej, mimo że w suchej masie może być lepsza.
Przy porównaniach warto przeliczać na suchą masę albo patrzeć na kilokalorie na sto gramów. To jedna z niewielu liczb na opakowaniu, która nie podlega interpretacji.
Lista kontrolna przy zakupie
Nazwy zamiast kategorii. Skład podany nazwami surowców jest bardziej informatywny niż podany kategoriami. Producent ma obowiązek udostępnić kupującemu dodatkowe informacje o składzie na jego żądanie — warto z tego korzystać.
Wyróżniony składnik? Poszukaj przy nim procentu.
„O smaku” oznacza poniżej 4%.
Sprawdź kilokalorie na 100 g i wilgotność — dopiero wtedy porównanie ma sens.
Białko to liczba. Liczy się źródło.
Na koniec — bez przesady w drugą stronę
Przepisy, które tu opisaliśmy, są dość szczegółowe i egzekwowane, a produkcja karm podlega nadzorowi Inspekcji Weterynaryjnej. Deklarowanie składu kategoriami nie jest oszustwem, tylko rozwiązaniem prawnym, które pozwala producentowi zmieniać dostawców bez zmiany etykiety.
Konsekwencja dla kupującego jest jednak realna i warto ją nazwać wprost: im bardziej ogólny opis składu, tym mniej wiadomo, co dokładnie zmieniło się między jedną partią a drugą. To wystarczający powód, żeby czytać etykiety uważnie — bez zakładania złej woli i bez wiary w cyfry z frontu opakowania.
Czytaj też: Surowa biologia – skład karm pod lupą · Dlaczego karmy weterynaryjne to za mało?
Źródła
Rozporządzenie (WE) nr 1069/2009 — produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego, kategorie 1–3. EUR-Lex
Rozporządzenie (UE) nr 142/2011 — przepisy wykonawcze, w tym wymagania dotyczące przetworzonego białka zwierzęcego. EUR-Lex
Rozporządzenie (WE) nr 767/2009 — wprowadzanie do obrotu i stosowanie pasz, zasady etykietowania, załącznik III. EUR-Lex
Rozporządzenie (UE) nr 68/2013 — Katalog materiałów paszowych. EUR-Lex
Dyrektywa 2002/32/WE — substancje niepożądane w paszach. EUR-Lex
Rozporządzenie (WE) nr 1831/2003 — dodatki stosowane w żywieniu zwierząt. EUR-Lex
FEDIAF — Code of Good Labelling Practice for Pet Food, dokument branżowy opisujący między innymi progi procentowe przy wyróżnianiu składników. europeanpetfood.org
Opracowanie ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Stan prawny może ulec zmianie — w razie wątpliwości warto sięgnąć do aktualnych tekstów aktów prawnych na EUR-Lex.
