Żywienie Maine Coonów: Surowa biologia czy przemysłowa alchemia?
Spis treści
Ukryj
Surowa biologia czy przemysłowa alchemia?
Wokół żywienia kotów, a zwłaszcza ras dużych, takich jak Maine Coon, narosło sporo mitów. Jako hodowcy karmiący dietą surową często słyszymy pytanie o sens „dosypywania proszków” do mięsa — skoro gotowa puszka wygląda na rozwiązanie kompletne, bez żadnej apteczki obok miski. Odpowiedź jest ciekawsza niż proste „naturalne kontra sztuczne”, bo dieta surowa też korzysta z dodatków. Rzecz w tym, które z nich da się zastąpić prawdziwym surowcem, a które nie — i kto trzyma rękę na proporcjach.Dlaczego karma w ogóle wymaga dodatków
Obróbka termiczna w wysokiej temperaturze i pod ciśnieniem obniża zawartość części składników odżywczych w surowcu, zwłaszcza witamin wrażliwych na temperaturę i tauryny. Producent musi więc uzupełnić produkt końcowy, żeby spełniał normy żywieniowe. To nie jest oszustwo, tylko konsekwencja technologii — i akurat ta konsekwencja bywa zaletą, bo zawartość tych składników w karmie podlega deklaracji i kontroli. Różnica polega na tym, że w diecie surowej to my decydujemy, co i w jakiej ilości uzupełniamy.Puszka kontra BARF — składnik po składniku
Poniżej autentyczne pozycje ze składu popularnej karmy komercyjnej wraz z tym, jak rozwiązujemy tę samą kwestię u siebie.- Octan dl-alfa-tokoferylu (3a700) — syntetyczna witamina E. Tu różnica jest realna i mierzalna. Forma dl to mieszanina ośmiu stereoizomerów, z których organizm wykorzystuje przede wszystkim jeden; forma naturalna d-alfa ma wyższą aktywność biologiczną. Używamy naturalnego d-alfa-tokoferolu ze słonecznika (surowiec Quali®-E) zawieszonego w oleju MCT, bez cukru, alkoholu i konserwantów.
- Octan retinolu (3a672a) — witamina A. Dostarczamy ją w postaci wątroby drobiowej, czyli surowca, w którym retinol występuje razem z innymi składnikami narządu. Warto przy tym wiedzieć, że sama cząsteczka retinolu jest w obu przypadkach ta sama — przewaga wątroby leży w tym, co jej towarzyszy, oraz w tym, że my kontrolujemy jej udział w porcji. Kontrola jest tu kluczowa w obie strony: nadmiar wątroby prowadzi do hiperwitaminozy A, która u kotów daje bolesne, nieodwracalne zmiany kostne. Wątroba to składnik, który się liczy, a nie dosypuje na oko.
- Cholekalcyferol (3a671) — witamina D3. Przemysł pozyskuje ją najczęściej z naświetlanej lanoliny z owczej wełny. My korzystamy z tranu i żółtek jaj. Zastrzeżenie takie samo jak wyżej: witamina D należy do witamin, którymi da się przedawkować, a zawartość witamin A i D w tranie bywa zmienna między partiami. Ten składnik wymaga liczenia, nie intuicji.
- Siarczan cynku (3b605) — nieorganiczna sól. Formy organiczne, w tym chelaty aminokwasowe, mają zwykle wyższą przyswajalność niż siarczany — największą przewagę pokazują tam, gdzie w diecie są fityniany ze zbóż i strączków, bo te wiążą cynk nieorganiczny. W czysto mięsnej misce fitynianów praktycznie nie ma, więc różnica jest mniejsza, choć nadal na korzyść form organicznych. Uczciwie: kompleksy, których używamy, również są produktem wytwarzanym przemysłowo — powstają z soli mineralnej i hydrolizatu białkowego. Nie jest to więc różnica „natura kontra fabryka”, tylko wybór lepiej przyswajalnej formy.
- Tauryna (3a370). Numer 3a370 to unijne oznaczenie dodatku paszowego, a nie informacja o sposobie produkcji. Tauryna dostępna na rynku — zarówno ta w karmach, jak i ta, którą sami dosypujemy do diety surowej — pochodzi z syntezy przemysłowej. Jest to dokładnie ten sam związek. Naszą przewagą nie jest więc inne pochodzenie tauryny, tylko to, że bazę stanowią świeże serca, a dodatek jest uzupełnieniem liczonym do konkretnej porcji.
- Siarczan żelaza (3b103). Żelazo hemowe wchłania się lepiej niż niehemowe — tak brzmi reguła, dobrze udokumentowana u ludzi. U kotów bywa inaczej: w badaniach porównawczych żelazo z hemoglobiny wypadło u kota słabiej niż siarczan żelaza. My i tak korzystamy z suszonej hemoglobiny, bo dostarcza żelazo w formie, z którą drapieżnik ma do czynienia w naturze, ale samo hasło „hemowe, czyli lepsze” nie jest u kota argumentem rozstrzygającym i lepiej go tak nie sprzedawać.
- Chlorek sodu. Tu wymaga sprostowania rozpowszechnione przekonanie: sód jest dla kota składnikiem niezbędnym, a sól w karmie nie pełni wyłącznie roli smakowej. W dietach weterynaryjnych dla dróg moczowych bywa dodawana celowo, żeby zwiększyć pobór wody i rozcieńczyć mocz. Odruch przeniesiony z gabinetu ludzkiego — „sól podnosi ciśnienie” — jest zrozumiały, a przy dużej rasie i temacie HCM tym bardziej. U kotów jednak diety o podwyższonej zawartości sodu badano również pod kątem serca i nerek i u zwierząt zdrowych nie wykazano szkody. Inaczej jest przy przewlekłej chorobie nerek: tam dane są niejednoznaczne i producenci sami wykluczają takie diety. My korzystamy z osocza jako źródła elektrolitów — również produktu suszonego przemysłowo — ale nie dlatego, że sól jest zła, tylko dlatego, że osocze wnosi przy okazji więcej niż sam sód.
Podsumowanie tej tabeli w jednym zdaniu
W trzech pozycjach — witamina E, A i D — dieta surowa daje realną przewagę jakościową, przy żelazie sprawa jest ciekawsza, niż zwykło się pisać. W trzech pozostałych — tauryna, kompleksy mineralne, osocze — korzystamy z produktów przemysłowych, tak samo jak producent karmy. To nie jest wada, tylko rzeczywistość, i lepiej ją napisać samemu, niż czekać, aż zrobi to ktoś w komentarzu. Wartością diety surowej nie jest bowiem czystość ideologiczna, tylko kontrola nad składem i proporcjami.Balast i błonnik — co naprawdę robi ta część diety
Karmy suche są w znacznej części zbudowane z surowców skrobiowych: ziemniaków, tapioki, grochu. Powód jest technologiczny — bez skrobi nie da się wyprodukować chrupka. Kot jako ścisły mięsożerca nie potrzebuje ich w takiej ilości i to jest zarzut trafny. Krąży natomiast wyjaśnienie, że sierść i pióra ofiary pełnią rolę „włókna prebiotycznego”. Brzmi zgrabnie, ale nie trzyma się chemii: sierść i pióra to keratyna — materiał niestrawny i niefermentowalny. Prebiotyk z definicji jest substratem, który mikrobiota potrafi przetworzyć, a keratyny nie potrafi. Balast z sierści działa mechanicznie, zwiększając objętość treści jelitowej, i to jest jego cała rola. Rolę błonnika w naszej diecie pełni niewielki dodatek gotowanego buraka i innych warzyw. Wspiera pasaż i wiąże luźne włosy w masie kałowej. Czystek dodajemy jako zioło o działaniu przeciwutleniającym, a nie jako źródło błonnika — to dwie różne funkcje i lepiej ich nie mieszać. Drugi popularny skrót myślowy: to nie węglowodany „wywalają pH moczu w kosmos”. Odczyn moczu zależy przede wszystkim od bilansu składników mineralnych i od zawartości białka w diecie. Warto też pamiętać, że mocz zbyt kwaśny nie jest celem samym w sobie — sprzyja powstawaniu kamieni ze szczawianu wapnia, tak samo jak mocz zbyt zasadowy sprzyja struwitom.Co widać w kuwecie, a czego nie widać
Po diecie surowej odchody są zwykle mniejsze, zwarte i mniej intensywne w zapachu. Temat mało wykwintny, ale każdy hodowca zna go z autopsji. Obserwacja jest prawdziwa i ma proste wyjaśnienie: mniej materiału niestrawnego to mniejsza objętość i mniej substratu do fermentacji gnilnej w jelicie grubym. Nie jest to jednak dowód na wyższość jednej diety nad drugą, choć tak się to zwykle przedstawia. Wielkość i zapach stolca mówią o ilości niestrawionej reszty, a nie o tym, czy kot dostał wszystkie potrzebne składniki. Dieta z brakami w bilansie również daje małe, zwarte odchody — i właśnie dlatego kuweta nie jest testem kompletności żywienia. Testem są badania krwi, kondycja, masa ciała i to, jak kot wygląda po latach.Podsumowanie
Dieta surowa daje w kilku miejscach realną przewagę jakościową: naturalną formę witaminy E, witaminy A i D z surowców, wysoką zawartość wody i brak zbędnej skrobi. Nie jest natomiast wolna od dodatków wytwarzanych przemysłowo i nie ma powodu tego ukrywać. Jej faktyczną wartością jest kontrola: wiemy, ile wątroby znalazło się w tej porcji, ile tauryny, jakie mięso i z jakiego źródła. Ta kontrola jest jednak obowiązkiem, nie ozdobą — i dieta surowa prowadzona bez liczenia jest gorsza od porządnej karmy ze sklepu. Wybór należy do Was, ale warto go dokonywać ze świadomością obu stron rachunku.Opracowanie ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem weterynarii. Dobór i bilansowanie diety, zwłaszcza u kociąt i kotów chorych, warto omówić z lekarzem prowadzącym.
