Drodzy Opiekunowie!

Karmicie swoje koty naszym przepisem BARF. Ważycie mięso co do grama, kupujecie suplementy z certyfikatami, dbacie o idealny stosunek wapnia do fosforu. Wasz kot je lepiej niż 90% społeczeństwa – w zasadzie je lepiej niż Wy.

A potem… idziecie do sklepu zoologicznego i kupujecie Pastę Odkłaczającą. Bo „kiciuś się kłaczy”.

Chcę Wam powiedzieć jedną ważną rzecz, zanim wydacie te 40 złotych: Wciskanie pasty odkłaczającej kotu na diecie BARF to jak tankowanie Ferrari starym olejem z frytkownicy. Niby pojedzie, ale silnik w końcu stanie, a mechanik (weterynarz) skasuje Was jak za zboże.

Oto cała prawda o „magicznych” pastach i proszkach, której nie przeczytacie na etykiecie, bo nie zmieściłaby się między marketingowymi hasłami.


1. Pasta Odkłaczająca – Cukier w Wazelinie. Sabotaż w tubce.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Większość past typu „Malt” to cukierkowa bomba. Głównym składnikiem jest ekstrakt słodowy (czyli skoncentrowany cukier ze zbóż). Do tego dochodzą oleje roślinne najgorszego sortu i parafina.

Dlaczego to sabotaż diety?

  • Fermentacja w brzuchu: Karmicie kota mięsem (białko/tłuszcz). Dorzucacie do tego cukier z pasty. Co się dzieje? W jelitach rozpoczyna się fermentacja. Zamiast zdrowego trawienia, macie w brzuchu kota małą, prywatną gorzelnię. Efekt? Gazy, wzdęcia i zniszczona flora bakteryjna, którą tak mozolnie budujemy probiotykami.

  • Efekt „Najdroższej Kupy Świata”: Wiele past zawiera parafinę lub oleje mineralne. One się nie trawią. One działają jak impregnat do butów – powlekają jelita tłustą, szczelną powłoką. Ta warstwa zakleja kosmki jelitowe. Wasz kot zjada pysznego BARFa pełnego witamin, żółtek, alg i drogich kwasów Omega-3, a parafina mówi: „STOP! Zamknięte!”. Witaminy nie wchodzą do krwi. Przelatują przez kota i lądują w kuwecie. Gratulacje! Właśnie wyprodukowaliście najbardziej luksusową kupę na osiedlu. Pełną niewchłoniętych suplementów, za które zapłaciliście krocie.

2. Proszki Odkłaczające – Trociny w cenie Kawioru

Jeśli nie pasta, to może proszek? „Anti-Hairball Powder”? Brzmi profesjonalnie, prawda? Sprawdźmy skład. Najczęściej znajdziecie tam:

  1. Celulozę: Czyli… zmielone drewno/papier.

  2. Drożdże: Które i tak dajecie w BARFie (tylko taniej).

  3. Psyllium: Które kupujecie za grosze w sklepie zielarskim.

Kupując „specjalistyczny proszek odkłaczający”, płacicie krocie za pudełeczko zwykłych trocin lub babki płesznik. Wasz kot to nie bóbr – nie musi jeść celulozy drzewnej, żeby zrobić kupę. W naszym przepisie BARF macie już buraka (naturalny błonnik) i ewentualnie dodatek czystego psyllium. To wystarczy. Nie przepłacajcie za ładne opakowanie trocin.

3. Mit „Smakowitości” (Czyli jak oszukać kota)

Zastanawialiście się, dlaczego koty tak chętnie jedzą te pasty, skoro to sama chemia? Bo są nafaszerowane hydrolizatami wątróbki i wzmacniaczami smaku (jak w ludzkich chipsach). Podając pastę jako „nagrodę”, uczycie kota, że jedzenie powinno być słodkie i intensywne. Potem kot podchodzi do miski ze zdrowym mięsem i patrzy na Was z pogardą: „Gdzie mój chemiczny deser?”. Nie psujcie kubków smakowych swojego drapieżnika!

4. Jak BARF „Odkłacza” Naturalnie? (Wersja Ferrari)

Natura wyposażyła kota w system samooczyszczania. Nasz przepis BARF działa jak hydraulik na etacie:

  1. Tłuszcz (Żółć to Klucz): BARF jest tłusty. Tłuszcz stymuluje woreczek żółciowy do wyrzutu żółci. Żółć to naturalny, najsilniejszy „poślizg” dla jelit. To ona sprawia, że kłaki prześlizgują się przez jelita gładko jak po lodowisku.

  2. Woda (Rzeka, nie strumyk): Nasza mieszanka to ponad 75% wody. Włosy w mokrym środowisku płyną. Włosy w suchym jelicie (na chrupkach) zbijają się w kamienie (pilobezoary). BARF-ny kot jest nawodniony, więc się nie zatyka.

  3. Lecytyna (Z Żółtka): Żółtko jaja w przepisie zawiera lecytynę, która działa jak naturalny emulgator – rozbija tłuszcze i nie pozwala kłakom zbijać się w twarde gule.

5. Co robić, gdy kłaczek jednak utknie? (Instrukcja Awaryjna)

Koty to czyściochy. Czasem, mimo najlepszej diety, połkną tyle futra (zwłaszcza w okresie linienia), że muszą je zwymiotować (to normalne!) albo mają problem z toaletą. Zanim wpadniecie w panikę i pobiegniecie po pastę z cukrem:

Użyj Smalcu Gęsiego: To jest ZŁOTO. Czysty tłuszcz zwierzęcy. Daj kotu łyżeczkę smalcu gęsiego (lub kaczego).

  • Jak to działa? Daje idealny poślizg, ale w przeciwieństwie do parafiny – jest jedzeniem. Wchłonie się, odżywi kota, a przy okazji „popchnie” temat w jelitach. Zero chemii, zero cukru, 100% natury.

Zwiększ „Gluta”: Jeśli widzisz, że kupa jest twarda i „kłaczasta”, dodaj do porcji odrobinę więcej kisielu z siemienia lnianego lub babki płesznik (psyllium). To naturalny błonnik, który „wymiecie” jelita, nie drażniąc ich trocinami.


Podsumowanie: Ufajcie naturze. Wasz kot jest drapieżnikiem, a nie klientem cukierni. Zamiast wydawać na pasty i proszki, kupcie mu lepszą zabawkę albo kawałek wołowiny. Brzuszek Wam podziękuje.